09.12.01
WYWIAD: ZA ZACHODNIĄ MIEDZĄ TEŻ
SŁOWIANIE SIEDZĄ
Szkolnictwo mniejszościowe made
in Germany
Niż demograficzny nie jest problemem wyłącznie polskim. W
jeszcze jaskrawszej formie jego następstwa uwidaczniają się na
zachód od Odry i Nysy Łużyckiej.
Od końca lat 90. w tamtejszych szkołach liczba uczniów regularnie
spada. Na Łużycach, podobnie jak w innych rejonach Republiki Federalnej
Niemiec, prowadzi to do zamykania lub łączenia małych wiejskich
szkół. Proces ten niestety, dotyka także zamieszkujących pomiędzy
Budziszynem a Chociebużem Serbołużyczan - najmniejszy naród słowiański.
Mimo że ustawodawstwo Wolnego Państwa Saksonii gwarantuje im prawo
do własnego szkolnictwa, zagrożone są serbołużyckie
szkoły w okręgach Budziszyn i Kamjenc.
Ostatnio głośno było o szkole w miejscowości Chrósćice,
gdzie saksońskie ministerstwo oświaty nie zezwoliło na otwarcie
w roku szkolnym 2001/2002 piątej klasy. Decyzja ta wywołała wśród
Serbołużyczan silną reakcję. Protest podpisało ponad
100 tysięcy osób, a Związek Serbów Łużyckich Domowina zwrócił
się w tej sprawie do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Demonstracje w
tej sprawie odbyły się na całych Łużycach oraz w stolicy
Saksonii - Dreźnie. O determinacji Serbołużyczan świadczy
także fakt, że posunięto się do kilkudniowego strajku w
serbołużyckich szkołach - rzecz w RFN bez precedensu ! Nieobojętna
pozostawała także zagranica. W Chrósćicach gościły
ekipy telewizyjne z Czech i Rosji, sprawa tamtejszej szkoły stała
się przedmiotem interpelacji w praskim parlamencie. W efekcie rząd
czeski przyznał Domowinie pomoc finansową w wysokości 180 tysięcy
koron, a premier Zeman przyjął jej przewodniczącego, Jana Nuka.
Warto dodać, że list w tej sprawie skierował do kanclerza Schroedera
także Opolski Oddział Towarzystwa Polsko-Serbołużyckiego.
Zdając sobie sprawę, że serbołużyckie szkoły nie
są w dostatecznej mierze akceptowane przez niemieckie otoczenie i w dodatku
muszą działać w sytuacji stałego zmniejszania się liczby
uczniów, Serbołużyczanie starają się uzyskać w kwestii
swego szkolnictwa w okręgu Kamjenc możliwy dla nich do zaakceptowania
kompromis. W chwili obecnej funkcjonują tam 4 serbołużyckie szkoły.
Jednak saksońskie ministerstwo oświaty gotowe jest łożyć
na maksymalnie trzy szkoły, zaś samorząd okręgu Kamjenc
najchętniej widziałby w przyszłości na swoim terenie jedynie
jedną serbołużycką szkołę. Ten ostatni pomysł
jednak Serbołużyczanie odrzucają zdecydowanie.
Ostatnio liczący 25 osób serbołużycki "okrągły
stół" do spraw oświaty 13 głosami przychylił się
do koncepcji zakładającej zachowanie w okręgu kamjenieckim szkół
w Pancicach i Ralbicach z oddziałem w Chrósćicach. Przepadła
tym samym propozycja wójta Worklec, Jana Bruska, który proponował zachowanie
szkół w Worklecach i Ralbicach z oddziałem w Pancicach. Obie
te propozycje zakładają zgodę na zmianę dotychczasowej sieci
szkół i de facto sprzyjają wspomnianym powyżej planom samorządu
okręgu Kamjenc, uosabianymi przez radną Andreę Fischer. Inaczej
na ten problem zapatruje się zarząd Domowiny, który chce zachowania
w okręgu kamjenieckim wszystkich 4 szkół. Przeciwko ograniczaniu szkolnictwa
serbołużyckiego energicznie protestuje również serbołużycki
poseł z ramienia PDS do landtagu Saksonii, Heiko Kozel, popierany w tej
sprawie przez swój klub parlamentarny. Protesty zresztą mają miejsce
także w innych, czysto niemieckich częściach RFN oraz w krajach
słowiańskich - np. władze czeskiego Varnsdorfu koordynują
prowadzoną w kilku krajach, m.in. w Polsce (także w Opolu) akcję
zbierania podpisów pod petycją w tej sprawie. W Warszawie, Wrocławiu
i Szczecinie pod przedstawicielstwami niemieckimi zorganizowano 1 grudnia demonstracje
protestacyjne.
Rozwiązaniem niewątpliwie najlepszym byłoby zachowanie wszystkich
tych szkół, ponieważ tworzona przez nie przestrzeń komunikacyjna
jest Serbołużyczanom niezbędna. Rodzi się przy tym pytanie,
w jaki sposób można je utrzymać ? Zarówno Domowina jak i Serbołużyckie
Towarzystwo Szkolne wypracowały kilka rozwiązań. Między
innymi pojawił się pomysł, aby szkoły te wspierać ze
środków niepublicznych. Czy jednak sytuacja polityczna na to pozwoli ?
Czy nie okaże się przypadkiem, że światowego mocarstwa nie
stać na utrzymanie na terenach zamieszkałych przez Serbołużyczan
tych kilku wiejskich szkół ?
Od redakcji: Piotr Pałys jest historykiem z Opola, pracuje w Urzędzie
Marszałkowskim, prezesuje honorowo Opolskiemu Oddziałowi Towarzystwa
Serbołużyckiego
Piotr Pałys