Nasz Dziennik Poniedziałek, 7 lipca 2003, Nr 156 (1652)
Serbołużyczanie wołają o pomoc
![]()
Mieszkający
w Niemczech Serbołużyczanie zaapelowali do Ojca Świętego
Jana Pawła II o wsparcie w walce o zachowanie narodowej tożsamości.
Od pewnego czasu ta słowiańska mniejszość etniczna mieszkająca
na niemieckim terytorium jest zagrożona wyginięciem.
Protesty ludności serbołużyckiej wywołała decyzja saksońskich władz o zamknięciu szkoły w Crostwitz (Chróścice) - jedynej miejscowości w Niemczech, w której Serbołużyczanie stanowią jeszcze większość mieszkańców. Zdaniem władz w Dreźnie, w roku szkolnym 2003/2004 nie zgłoszono wymaganej przepisami liczby dzieci.
"Prosimy Cię, Ojcze Święty, o wsparcie naszych zabiegów, zmierzających do zachowania serbołużyckiego narodu, poprzez wezwanie rządu RFN, jako kraju macierzystego Serbołużyczan, oraz rządu Saksonii do przestrzegania ratyfikowanych przez nich przepisów Europejskiej Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych i do stosowania tych przepisów w pełnym zakresie wobec Serbów Łużyckich" - czytamy w piśmie przedstawicieli Związku Serbów Łużyckich - Domowiny, przekazanym na ręce nuncjusza apostolskiego ks. abp. Giovanniego Lajolo. Autorzy pisma podkreślają, że "restryktywna" polityka zagraża dalszej egzystencji narodu serbołużyckiego.
Zamknięcie szkoły oznacza nie tylko utratę miejsca do nauki języka, lecz także utratę "znaczącej narodowo-religijnej placówki oświatowej katolickich Serbołużyczan" - czytamy w piśmie, którego autorzy przypominają, że Papież jeszcze jako ks. kard. Karol Wojtyła odwiedził Crostwitz w 1975 r.
Serbołużyczanie to słowiańska mniejszość we wschodnich Niemczech, zamieszkująca okolice miasta Bautzen (Budziszyn) w Saksonii oraz Cottbus (Chociebuż) w Brandenburgii. Ich największe skupisko znajduje się we wschodniej Saksonii pomiędzy Budziszynem, Hoyerswerdą i Kamenz. W tym rejonie znajduje się sześć serbołużyckich szkół podstawowych, sześć szkół średnich oraz jedno gimnazjum. Sebołużyczanie są uznawani przez władze RFN za mniejszość narodową.
Rząd niemiecki pod pozorem tworzenia funduszy i dotowania organizacji tej mniejszości, co przysługuje Łużyczanom z mocy prawa, zamyka szkoły i dyskryminuje tę mniejszość na szereg niejawnych sposobów.
Łużyczanie nie są ekspertami od marketingu ani wytrawnymi politykami - większość tego narodu wywodzi się ze środowisk wiejskich bądź małomiasteczkowych, dlatego też trudniej im się zorganizować i umiejętnie się bronić. Bardzo wiele instytucji - zarówno niemieckich, jak i krajów ościennych (np. polskie MSZ) - pozostaje głuchych na apele serbołużyckich organizacji. Zwracanie się o pomoc do Papieża jest znamiennym tego dowodem.
Rota, Marbach, KWM, PAP